Zespół i rytm. Rytm i zespół.

Mówi się, że perkusja w zespole, to serce zespołu. Uważam, że nie jest to do końca trafne określenie. W moim zespole każdy z instrumentów jest sobie równy. Wszystkie są na równi pod względem rytmicznym, harmonicznym i melodycznym. Każda z jednostek w zespole powinna mieć swój własny czas, swoją własną przestrzeń autonomiczną od reszty zespołu. Jedynie mogą nachodzić na siebie wzajemnie, w takim sensie, że wiedzą w jakiej są przestrzeni w stosunku do kolegi lub koleżanki obok. Nie widzę powodu dla jakiego każda z osób miałaby dublować tę samą przestrzeń czasową, rytmiczną. Właśnie dzięki takiemu myśleniu możemy stworzyć zespół grający na więcej niż jednej płaszczyźnie rytmicznej. Nie da się mówić o przestrzeni, kiedy wszyscy grają po tej samej linii, w tym samym kierunku. Armii stojącej gęsiego nikt by się nie bał.

Tutaj nasuwa się pytanie – w jaki sposób tę płaszczyznę rytmiczną utrzymać? Świetnie to zobrazował nowojorski perkusista Newman Taylor Baker i nieustannie o tym przypomina mi Bartosz Świątek (pozdrawiam Cię Bartku, wiem, że robisz, co możesz;) ). Człowiek przy szybkim liczeniu ma tendencję do zwalniania, a za to w wolnych tempach – do przyspieszania. Jedyny sposób na ustabilizowanie wewnętrznego rytmu jest myślenie co najmniej w dwóch płaszczyznach rytmicznych – można nazwać to polirytmią.

Uważam, że temat o rytmie jest zagadnieniem na co najmniej kilka postów.

Jednocześnie myślę, że temat rytmu nie tyczy się wyłącznie sekcji rytmicznej, ale jest to nieodłączna część  myślenia całego zespołu.